Hurtownia miesa glogow

W jednej z krakowskich hurtowni mięsa dokonywano procedury tzw. odświeżania mięsa, czyli fałszowania terminów przydatności do jedzenia oraz namaczania ciała w wodzie. Skandaliczne praktyki ujawnili dziennikarzom byli pracownicy hurtowni mięsa w Krakowie, którzy dali, iż etykiety z datą sił na przeterminowanych przetworach zastępowano nowymi, aby firma za każdą cenę mogła sprzedawać niezdatne do spożycia produkty. Omawiany proces fałszowania był prawdopodobnie tylko pozorną tajemnicą i wiedziało o tym nawet szefostwo, które zawierało spojrzenie na złe prace we naszym domu mięsnym.

Jest niestety obawa, iż opisane prac są rutyną w moc hurtowniach mięsach, co mówi potencjalnym nabywcom przywiązać również większą uwagę podczas nabywania artykułów pochodzenia zwierzęcego. Powodem tych oburzających praktyk jest chęć zysku, lecz konsekwencje tego szybkiego zachowania ponoszą konsumenci, jacy widzą się na skraju tego etapu przyczynowo-skutkowego. Niestety, we wspomnianej wysoce hurtowni mięsa dochodziło prawdopodobnie do także większych uchybień natury sanitarnej. Otóż część sprzedawanej przez zakład żywności trzymano w mieszkaniach nie spełniających żadnych norm higienicznych, gdzie wręcz roiło się od chorobotwórczych zarazków i bakterii.

Takie wad są powszechnie akceptowane przez nieuczciwych hurtowników, ponieważ przedsiębiorcy pragną przede wszystkim utrzymać się na rynku, nie zważając przy tym na zdrowie osób jedzących ich przygotowane produkty. Właściciele krakowskiej hurtowni mięsna zaprzeczają skandalicznym doniesieniom twierdząc, iż istnieje wówczas perfidna zemsta niezadowolonych lub zwolnionych pracowników. Jak zwykle w tego standardu sytuacjach, trudno jednoznacznie orzec, jaka ze kart konfliktu mówi prawdę. Badaniem tej delikatnej sprawy zajął się Sanepid, choć na cały wypadek sugerujemy wzmożoną ostrożność podczas kupowania produktów mięsnych.